wypadek
STRAŻ POŻARNA
7986

Data: 20 lutego 2003 r
Lokalizacja: USA

☑ Pożar w klubie muzycznym, najtragiczniejszy w historii USA.


20 lutego 2003 r. w amerykańskim klubie The Station, zlokalizowanym w miejscowości West Warwick, miał miejsce koncert zespołu ‘Great White’. Kilka minut po godzinie 23.00 – ku uciesze tłumu – została odpalona pirotechnika. Niestety ktoś nie podumał i od fajerwerków, ekspresowo zajęła się łatwopalna pianka akustyczna umiejscowiona na ścianach i na suficie. W klubie w tym czasie znajdowało się ponad 462 osoby.

Wystarczyły 2 minuty, aby płomienie zaczęły trawić całą scenę, a zgromadzeni ludzie doświadczyli apogeum, wszechogarniającej paniki. Wąskim gardłem, okazało się wejście główne do klubu, w którym ludzie dosłownie się zaklinowali, uniemożliwiając jakąkolwiek ewakuację. To własnie w tym wąskim przejściu odkryto później najwięcej zwęglonych ciał. U wielu z nich, poza oparzeniami, ujawniono także poważne urazy, które świadczyły o tym, że zostały zatratowane na śmierć, jeszcze nim dopadły ich płomienie.

Pożar pochłonął 100 ludzkich istnień, a ponad 200 osób w różnym stanie wylądowało w szpitalach. Pozostałe ponad 100 osób, skutecznie opuściło mury klubu, w tym operator kamery, którego nagranie możemy zobaczyć w aktach tej sprawy. Jego video wyraźnie pokazuje szybki zapłon i kłęby dymu, który uniemożliwiły ucieczkę, oraz blokadę wyjścia, która była miejscem kaźni dla wielu osób.

W ogromie tej tragedii, wartym jednak wspomnienia jest przypadek Raula „Mike” Vargasa, który przeżył ten tragiczny pożar, doznając tylko nieznacznych poparzeń łydki. Raul Vargas, był jedną z osób, która utknęła tuż przy wyjściu. Wszystkie osoby, zginęły uduszone – albo od dymu, albo od ciężaru napierających z tyłu innych ludzi. Ale nie Vargas. Vargasowi udało przybrać odpowiednią pozycję ciała, przy jednoczesnym dostępie do minimalnych dawek powietrza, które pozwoliły mu przetrwać. Stos ludzi, który go przygniatał, okazał się dla niego zbawienny, ponieważ stał się naturalną zaporą ogniową, która ocaliła mu życie. Gdy po kilku dniach, wrócił on na miejsce tragedii zobaczył na osmolonych płytkach, wyraźnie jaśniejszą plamę, której krawędzie układały się w kształt jego ciała.

Obecnie w miejscu wyburzonego klubu, znajduje się ‘Station Fire Memorial Park’, które powstało ku pamięci wszystkich ofiar.



Powyższy pożar w klubie ‘The Station’, wbrew tytułowi – nie był jednak najtragiczniejszym pożarem w historii Stanów Zjednoczonych. Dużo poważniejszy w skutkach był pożar z 28 listopada 1942 r, który miał miejsce w klubie Coconaut Grove w Bostonie. Pochłonął on aż 492 ludzkie istoty, a setki poważnie ranił.

Ej, koleżko! Wspieraj nas i udostępnij powyższy materiał na Facebooku!




chcesz COŚ powiedzieć?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


 


 
Right Menu Icon